poniedziałek, 7 maja 2012

Na Mazury

Łohohoho długoooo mnie nie było!!!!! Szczerze powiedziawszy zapomniałam nawet, że kiedyś cos tam pisałam. A teraz do rzeczy. Na majówkę w moim przypadku 9 dniową(szczęściara),wybrałam z mym lubym kierunek Mazury konkretnie Puszcze Piską. Piękne okolice!!! Póki, co na dole zamieszczam maluśki przedsmak mazurskiej przygody;)
Pozdrawiam ciepło :)

niedziela, 31 lipca 2011

Sobotnia fascynacja mojego.........


.....męża.



Do Gdańska wpadła po drodze „Piękna Helena”.




Normalnie.....poczułam się zazdrosna;)

Na szczęście nie ja jedna , więcej było za fascynowanych panów i spokojnie oczekujących żon.

Wakacyjnie Was pozdrawiam!!!!

niedziela, 6 lutego 2011

Powrót

No cóż … dawno mnie nie było!!! Nie chce się teraz usprawiedliwiać, dlaczego tak się stało.
Na dobry początek jednak pokaże moje kochane mordki.


Mordka numer 1


Mordeczka numer 2

Pozdrawiam i do następnego mam nadzieje ze tak nieodległego postu;)

sobota, 11 września 2010

Moje ulubione miejsca w Trójmieście....1

Chciałabym Wam, moi podglądacze zaproponować małą wizytę w jednej z moich ulubionych kawiarenek, która się mieści w Sopocie zaraz przy dworcu na ulicy Kościuszki.
Nazwa tej Kawiarenki brzmi dość orginalnie… JOZEF K.


Zdjęcie zaporzyczone z internetu.

Wnętrze z pogranicza babcinego strychu i sklepów z aranżacjami wnętrz, jest zaskakujące i intryguje za każdym razem. Obcowanie z literaturą nawet w toalecie, dialogi domalowane na obrazach, korespondencja z ojcem, kartki z wpisami gości w każdej szufladzie i jeszcze kilka innych rzeczy sprawia, że przychodzę w to miejsce z przyjemnością;)i moge siedzieć godzinami.


Zdjecie zaporzyczone z internetu.


Polecam napary z ziół o prześmiesznych nazwach np. "kaloryfer krasnoludka" albo "mózg mocarza". Jak i również kawy o fantazyjnych nazwach - moja ulubiona to Kawa Dziadka Franka a do tego ciasteczko marcepanowe , mmm pychotka!!!
Dla zainteresowanych : http://www.jozefk.pl/

A co najważniejsze (dla mnie) jest tam zakaz palenia.

środa, 1 września 2010

4 lata mineły.......

Miłość jest dawaniem, nie braniem,
naprawianiem nie niszczeniem,
zaufaniem, nigdy zwodzeniem,
cierpliwym znoszeniem i wiernym dzieleniem
każdej radości i każdego smutku.

Ten krótki wiersz znalazłam wraz z moim kochanym Krakusem 4 lata temu na jednej z kartek z życzeniami z okazji ślubu.
Myślę, że Nasze wspólne życie opiera się częściowo na tych słowach, jednak głównym motorem działania są nasze uczucia i emocje - całe szczęście na razie nam to dobrze wychodzi.
Dziękuję mojemu mężowi za tą Wielką Miłość, którą mnie otacza!!! (mam nadzieje że to przeczyta)



1 września 2006 w Krakowie postanowiły się połączyć ze sobą dwa różne „światy” (w dosłownym słowa znaczeniu).
Uroczystość była bardzo skromna, w sumie tylko rodzinna, może dzięki temu do tej pory pamiętam prawie wszystko ze szczegółami, a było parę śmiesznych sytuacji.
Jedna wiąże się z Wawelem, tam mieliśmy zrobioną sesyjkę fotograficzną.
Godzina 12 na Wawelu biją dzwony i zaczyna się alarm z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej, a mi na dziedzińcu w klapie do studzienki utkwił obcas.
Śmiejemy się czasem, że jak kopciuszek o godzinie 12 tylko w dzień ja na dziedzińcu o mały włos nie zgubiłabym bucika.



Pozdrawiam Was ciepło dziewczyny.
No i będę musiała mieć następne podejście do egzaminu z Prawa Jazdy.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Ogóreczki w zalewie musztardowej i małe sprawozdanie z Jarmarku



Zalewa:
1 l wody
3 płaskie łyżki soli
1 1/2 szk. cukru
5 łyżek musztardy (delikatesowa)
1 szkl.octu 10%
3 liście laurowe
ziele angielskie

ja daje jeszcze ząbek czosnku

Sposób przygotowania:
Zrobić zalewę z powyższych składników poza musztardą, zagotować i wystudzić. Dodać musztardę.
Ogórki obrać, pokroić wzdłuż na 4 części lub więcej.

Ułożyć w słoiku, zalać wystudzoną zalewą.
Pasteryzować ok. 15 min.
-----------------------------------------------------

Jako że jestem tzw tymczasową "patriotką" miejską :) informuje......
Od soboty w Gdańsku jak co roku odbywa się Jarmark Dominikański w tym roku obchodzi 750 lecie!!! Aż tyle?!




Miałam okazje już na nim być, by (jak to się mówi) wybadać ;)
Oczywiście nie wróciłam z pustymi rączkami do domu, ale o tym wspomnę już w innym poscie:)
Tak przy okazji chciałam pochwalić organizatorów i Was zachęcić- w tym roku jest minimalna ilość "chińskich produktów" a za to dużo rękodzieła i staroci lub czym kolwiek TO można nazwać ;)



Przygotowuje się powoli psychicznie do egzaminu z Prawka Jazdy, a po tym mnie jeszcze czeka remoncik pokoju i przedpokoju więc mogę i tak przy moim rzadkim pojawianiu się dawać jeszcze mniej znaków życia blogowego.
Pozdrawiam Was ciepło i do następnego....;)
Dziekuje równiez za komentarze , które przyznam cieszą;)

wtorek, 20 lipca 2010

porzeczkowo

Dziś babcia ma przytaszczyła z ryneczku dwa kilo porzeczki czarnej, kupiła bo się opłacało - cała babcia ;)
No i co z niej zrobić- porzeczki oczywiście!!
Ja od razu wiedziałam ze coś z tego mocnego będzie ;)
Znalazłam przepis na Smorodinówke kresową o tu http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,6179110,title,Smorodinowka-kresowa-czyli-nalewka-z-czarnej-porzeczki,index.html?_ticrsn=3&ticaid=5a8ef

Zrobiłam troszkę w mniejszych ilościach bo u nas w domu takie pijoki ze jak coś do dziubka wlejemy to można uznać za święto ;)




Ferdynand też chyba mocno jest zainteresowany słojem bo bardzo często obok przysiaduje (nie ma tam nic latającego, co mogłoby przyciągnąć jego uwagę)



Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i pozostawiających po sobie nawet mały ślad, dla mnie to dużo ;)